Czy Twój biznes naprawdę musi tak wyglądać?

Jest takie powiedzenie przypisywane Lao Tzu:

„Aby osiągnąć wiedzę, każdego dnia coś dodawaj. Aby osiągnąć mądrość, każdego dnia coś odejmuj.”

Myślę że dla wielu przedsiębiorców to może być jedno z najtrudniejszych zdań do przyswojenia. Bo nasza pierwsza reakcja na trudność jest zwykle taka sama – dodawaj. Pracuj więcej. Wstawaj wcześniej. Kładź się później. Harujesz już dwanaście godzin dziennie? Spróbuj czternastu.

Ja rozumiem skąd takie podejście się bierze. Tylko że bardzo wyraźnie widzę też co z tego wynika.

Ściana której się nie spodziewa nikt

Większość przedsiębiorców których znam prędzej czy później dochodzi do tego samego miejsca. Miejsca w którym dosłownie każda chwileczka jest już wypełniona bieżączką. Każda godzina, każda decyzja, każda wolna chwila. Firma kręci się co samo w sobie jest powodem do satysfakcji. Ale gdzieś po drodze przestało być widać co dalej. Przestało być widać że nie ma czasu na strategię, na nowe pomysły, na spokojne spojrzenie w przyszłość. Jest tylko to co tu i teraz, pilne i natychmiastowe.

Takie przeświadczenie jak:

  • Nie mogę zachorować
  • Nie mogę wyjechać
  • Nie mogę się zatrzymać

Bo coś się na bank wysypie.

Nie jest oznaką sukcesu. Niestety to jest sygnał że firma rozrosła się ponad to co jedna osoba jest w stanie udźwignąć i że coś w sposobie działania wymaga zmiany bo więcej się fizycznie nie zmieści.

Sposoby które próbujemy i dlaczego one często nie wystarczają

Naturalnym odruchem jest szukanie rozwiązań. I rewelacyjnie! Tylko zdecydowanie warto być świadomym pułapek które czają się po drodze w często stosowanych próbach radzenia sobie z takimi problemami. Dzięki temu można uniknąć wiecznej gonitwy, przepracowania i niezadowolenia ze swojego życia zawodowego. 

Techniki produktywności oczywiście działają ale do pewnego momentu. Widzę czasem u przedsiębiorców takie “przeoptymalizowanie”, potrzeba dokręcania każdej, najmniejszej śrubki.  Tylko często energia włożona w micromanagement przestaje być współmierna do efektów. Można spędzić więcej czasu na organizowaniu pracy niż na jej wykonywaniu.

Nowe narzędzia i aplikacje podobnie. Mogą naprawdę pomóc, ale łatwo wpaść w sytuację w której masz pięć różnych notatników i list zadań bo każda był idealna do czegoś innego. I zamiast oszczędzać czas to tracisz go teraz na zastanawianie się gdzie co zapisałeś/aś.

Automatyzacja to dobry kierunek i przyszłościowy ale przy małej skali działania jej wdrożenie nie zawsze się opłaca. Koszt i czas nauki nowego systemu mogą przewyższyć korzyści.

Gdzie jest ta prawdziwa przyczyna?

Myślę że warto się zatrzymać przy jednej rzeczy którą obserwuję bardzo często i która moim zdaniem leży u podstaw całego problemu.

Prawdziwą przyczyną braku czasu nie jest złe zorganizowanie. Często jest nią takie podświadome przecenianie własnej roli w każdym szczególe działania firmy. Przekonanie – czasem świadome, czasem nie – że wszystko musi przejść przez Ciebie. Że tylko Ty wiesz jak to zrobić dobrze. Że oddanie czegoś oznacza utratę kontroli. A utrata kontroli oznacza ryzyko – dla firmy, dla reputacji, dla obrazu siebie jako kogoś kto daje radę.

To jest właśnie ta chwila i to miejsce w którym zaczyna się prawdziwa zmiana. Nie w kolejnej aplikacji ani technice zarządzania czasem ale w spojrzeniu na swoją rolę w firmie z innej perspektywy.

Teraz chcę Ci pokazać co może wyglądać inaczej

Głęboko wierzę w to że małe zmiany robione w ważnych miejscach robią ogromną różnicę. I widzę że bardzo często jedną z takich zmian jest dopuszczenie do siebie myśli że nie trzeba wszystkiego dźwigać samemu. Widzę również że właśnie zmiana tego podejścia jest jedną z najtrudniejszych zmian dla przedsiębiorców.

Zatrudnianiu ludzi na etaty i budowaniu korporacyjnej struktury nie jest tutaj potrzebne ani nawet komfortowe. Wystarczy coś znacznie bliższego i bardziej elastycznego. Mam na myśli współpracę z osobą która rozumie jak działa małe przedsiębiorstwo od środka i jak ty w nim funkcjonujesz. Która może wejść w konkretny obszar Twojej firmy, dostrzeże te miejsca w gdzie chaos można usystematyzować, pomoże Ci to zrobić, przeprowadzi Cię przez ten proces i nawet może przejąć część spraw tak żeby Cię odciążyć i sprawić żeby działanie twojej firmy było płynne. Czyli możecie wspólnie zniwelować to co zabiera Ci czas i cenną energię, i stworzyć z powrotem przestrzeń dzięki której wrócisz do tego po co tę firmę założyłeś/aś.

Jeszcze u Nas niepopularny zawód online business managera lub wirtualnej asystentki wyspecjalizowanej w operacyjnym zapleczu firmy, czy po prostu wirtualnej asystentki od spraw administracyjnych to najlepsza sprawa na świecie. To nie jest luksus dla dużych biznesów. To coraz częściej wybór małych przedsiębiorców którzy zdecydowali że ich czas i energia są zbyt cenne żeby spalać je na rzeczy które mogą działać bez nich. Dla przedsiębiorców którzy cenią sobie komfort psychiczny jaki daje brak poczucia ciężaru, którym jest odpowiedzialność kiedy w firmie zatrudnieni są pracownicy na etat. 

Myślę że biznes naprawdę nie musi wyglądać jak szalona karuzela. Przedsiębiorcy nie muszą być ciągle przemęczonym, najbardziej zapracowanym pracownikiem w swoich firmach. I wierzę że zmiana jest możliwa często szybciej niż się spodziewamy.

Czy rozpoznajesz u siebie ten moment w którym czujesz że doszedłeś/aś do ściany? Jeśli czujesz że chcesz już z tym coś zrobić to polecam Ci serdecznie skorzystać z mojego formularza kontaktowego lub po prostu po ludzku zadzwoń i pogadajmy.

Bo ja się jaram swoją pracą i chciałabym żebyś ty też znów mógł/mogła się nią jarać. 

Podobne wpisy